Nie chcesz żyć czy nie chcesz się tak czuć?

Chodzę po klasach w szkole i opowiadam młodym o depresji: o objawach, o diagnostyce. Co powinno ich niepokoić, co powinno ich niepokoić u kolegów czy koleżanek. W 45 minut udaje mi się powiedzieć „Depresja the best of”, puścić filmik edukacyjny by Reżyser Życia i chwilkę z nimi pogadać. Ale to mało. Bo praktycznie w żadnej klasie nie udało mi się jeszcze dotrzeć do punktu: „Depresja i co dalej?”.

No właśnie. Co z tą depresją zrobić?

Załóżmy, że zaobserwowaliśmy u siebie objawy depresji, spełniamy kryteria i z pomocą internetu, profilaktycznych lekcji z psychologiem szkolnym albo znajomych udało nam się samym zdiagnozować u siebie depresję. To co można z tym zrobić?

Sami? Sami możemy zrobić niewiele. Zwłaszcza kiedy pojawiają się myśli samobójcze albo myśli rezygnacyjne. W takich momentach nie działa racjonalizacja. Wszystkie szlagiery w postaci „Nie martw się”, „Będzie dobrze” czy „Weź się w garść” są jak brzęczenie irytującego komara za uchem. Ba! Nawet te właściwe rzeczy, które powinno się mówić osobom w depresji – „Jestem przy Tobie”, „Nie zostawię Cię”, „Pamiętaj, to kiedyś minie” – wszystko to nadal są puste frazy, które nic, ale to nic nie znaczą.

Co z tego, że to wszystko rozumiemy? No spoko – pewnie można się wziąć w garść. Ale nie ma jak. Można zacząć nagle wierzyć we wszystkie aforyzmy z Paolo Coehlo. Ale nie ma jak. Poza tym afirmacje są dla ludzi, którzy nie mają depresji. Tych optymistów na prozaku w Disneylandzie. A dla tych po ciemnej stronie mocy?

Pytanie z tytułu to dla mnie pytanie wytrych. Ostatnio, kiedy zadałam je pacjentce, dziewczyna spojrzała na mnie zdziwiona i powiedziała, że nikt jeszcze jej o to nie spytał i sama też nie myślała o tym w ten sposób. Czy ona faktycznie nie chce żyć, czy po prostu nie chce czuć się tak jak teraz. To bardzo ważne, by powtórzyć sobie to na głos. Że myśli samobójcze czy rezygnacyjne są konsekwencją tego jak nam jest źle. I że wydaje nam się, że będzie tylko gorzej a z obecnej sytuacji nie ma wyjścia. Nie widzimy rozwiązań, więc sięgamy po to ostateczne. A tak na prawdę po prostu nie chcemy, żeby było tak, jak jest teraz. 

A jak jest teraz? Teraz jest tak, że skoro nie mam siły wstać z łóżka to jestem beznadziejny. Skoro mi się nie udaje to znaczy, że jestem do niczego. Wraz z tym nastawieniem spada nam energia i zmniejszamy swoją aktywność. Robimy coraz mniej. A im mniej jesteśmy aktywni tym gorzej działają neuroprzekaźniki, np. słynna już serotonina odpowiedzialna za nastrój. Co można zrobić, żeby przerwać to błędne koło?

Aktywizować się. Zrobić plan działania i go realizować systematycznie. Od małych zachowań do coraz większych. Można wyznaczyć sobie proste zadania: pościelę łóżko, umyję się, zjem śniadanie, ubiorę się. Później można tę aktywność zwiększać o coraz bardziej złożone elementy dnia. Można poprosić o pomoc – „Pomóż mi wstać z łóżka i zjeść śniadanie” – poprosić rodziców albo przyjaciół. Robić. Inny mój pacjent monitoruje w depresji na bieżąco swój nastrój. Kiedy zapytałam z czego wynika podwyższenie nastroju w ostatnim czasie chłopak zauważył, że chyba z tego, że rodzice pilnowali jego organizacji pracy i wywiązywania się z zadań domowych. To musi działać, skoro daje efekty. Na pracę z tym z czego brały się w ogóle te myśli negatywne na swój temat przyjdzie czas, gdy depresja nieco złagodnieje.

Cokolwiek będzie się działo – warto pamiętać, że to tylko myśli, nie my sami. Przekonanie o własnej beznadziejności to nie jest faktyczna beznadziejność. Nasze myśli są stronniczymi opiniami, nie obiektywnym, sprawdzalnym faktem. Biorą się z założeń, że inni myślą o nas/o naszych działaniach w jakiś sposób: „Na pewno ją zawiodłam”, „Wszyscy myślą, że niczego nie potrafię”, „Tylko wszystkim przeszkadzam”, „Do niczego się nie nadaję”. A tymczasem nikt wokół nas ani tego nie mówi, ani nie sygnalizuje w żaden sposób. Nie pytaliśmy o to. Nikt nie powiedział nam tego wprost. To tylko założenie (które przy okazji okazuje się być błędne). 

Samopomoc jest trudna do zrobienia. Dlatego jeśli czujesz się źle, negatywnych myśli na temat ciebie, świata i przyszłości jest za dużo a dodatkowo czujesz się bez energii, nastrój jest obniżony przez co najmniej 2 tygodnie, bywasz bardziej drażliwy w ostatnim czasie, jesteś mniej aktywny a to co do tej pory sprawiało ci radość nagle zrobiło się obojętne – przyjdź do mnie. Do psychologa szkolnego albo do mojego gabinetu. Albo do jakiegokolwiek innego psychologa szkolnego lub innego gabinetu psychologa czy psychoterapeuty. Pomogą. Możesz też wejść na Forum Przeciw Depresji, gdzie znajdziesz listę przydatnych telefonów i placówek wsparcia. Jest cała armia specjalistów, którzy wiedzą jak Ci pomóc. Powiedz tylko, że tej pomocy potrzebujesz.

O.


Discover more from Na szlaku. Terapia i rozwój

Subscribe to get the latest posts sent to your email.

Skomentuj

Odkryj więcej z Na szlaku. Terapia i rozwój

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej