Dawno nie pisałam. Zajęta byłam. Najwyraźniej pisałam dobrze, bo pacjentów przybyło. Ale okazuje się, że pisać powinnam, bo piszecie Wy z pytaniem dlaczego nie piszę. Choć nie jestem pewna, czy po tej tautologii piśmienniczej, jeszcze ktoś spyta…
Znalazłam dziś świetny tekst, który pięknie nawiązuje do artykułu wyprodukowanego przeze mnie jakiś czas temu – jaką kawą jesteś (można sobie przypomnieć tu). Artykuł znaleziony w Elle mówi, że ludzie, którzy piją czarną kawę mają największe (z badanych) skłonności psychopatyczne. Cóż za szalone uogólnienie. Czy smak faktycznie determinuje nasze działania albo inklinacje? Albo czy istnieje korelacja między takimi czynnikami? Szczerze mówiąc, biorąc pod uwagę głód na świecie, pożary w Australii, zaburzony dobrostan dzieci i konieczność wyremontowania Notre Dame to chciałabym wiedzieć kto finansuje takie badania. Jak również badania, z których wysnuto wniosek, że podczas usypiania przez matki niemowląt ojcowie najczęściej idą w tym czasie do toalety na dłuższe posiedzenie. Jak musiała wyglądać praca nad kwestionariuszem?! Pomimo oczywistego potępienia badań z serii „Amerykańscy naukowcy odkryli…” nie ukrywam, że mam dni, kiedy sama chciałabym zbadać wszelkiego rodzaju korelacje między funkcjonowaniem naszej psychiki a funkcjami mózgu przekładającymi się na takie preferencje jak smak albo perystaltyka jelit (która oczywiście preferencją nie jest).
Jak działa mózg?
No… nie wiadomo tak do końca. Podstawy znamy: neurony, kora, płaty mózgowe, wzgórze, podwzgórze, hipokamp – takie tam. Nikt tego nie potrafi poukładać tak, żeby wymienić wszystkie elementy budowy mózgu. Bo to zbyt skomplikowane. Każdy obszar odpowiedzialny jest za coś innego. Jedni specjaliści mówią, że w płatach hula racjonalizm, słuch, wzrok. Inni, że to wszystko jest gdzieś indziej. Jakieś nerwy. Wszędzie jest serotonina a gdzieniegdzie jeszcze pamięć. Języki na jednej półkuli, myślenie przestrzenne na drugiej. Leworęczność i cały mózgowy galimatias. Kto by to wszystko spamiętał.
Kiedy jeszcze mózg jest zdrowy, to pół biedy. Ale gdy zaczynają się odchylenia od normy – zaczyna się jazda bez trzymanki. Depresja – zaburzenia biochemiczne. Asperger i Autyzm – zaburzenie funkcji poznawczych. Wszystko jest w mózgu. A my wiemy o tym wszystkim tak niewiele. I osobie w depresji zwyczajnie mówimy „Nie martw się”, a Aspergerowcowi sugerujemy „Wyluzuj stary!”.
Mózgowe czary mary
Wiedzieliście, że mózg osoby niewidomej i tak pamięta układ pomieszczeń i tworzy sobie siatkę geometryczną przestrzeni, choć nigdy nie uczył się jak wygląda prostokąt? Sprawdzali na szczurach. Szczury nie wiedzą co to jest kąt prosty, a i tak na ekranie wyświetlał się szablon, w jakim postrzegają labirynt. No! I to jest technika! Jak można przenieść na ekran to, jak labirynt widzą szczury! Psychologia level science.
No, ale jakie to ma w sumie znaczenie? Nie ważne jak działa ten mózg. Ważne, że i tak nie kierujemy się w życiu wiedzą na temat poszczególnych jego struktur, tylko pozwalamy sobie na porywy serca, ambicję, popędy i inne aspiracje, które determinują nasze działania. Czy jest jakikolwiek związek między budową mojego mózgu, a tym, że zaglądałam kilkanaście razy do TK Maxx zanim znalazłam wymówkę do kupienia totalnie niepraktycznej torebki? Pewnie jest. Mam wrażenie, że nasze działania, te irracjonalne, intuicyjne często podyktowane są wiedzą, którą mózg już ma, ale proces docierania racjonalizacji do naszej świadomości jeszcze chwilę potrwa. Podobnie nie zastanawiamy się specjalnie jak to działa, że stresuję się drukowaniem albo pocztą polską. Świadomie nie wiemy. Ale nieświadomie wiemy – zaszedł proces warunkowania.
Za każdym razem, kiedy przychodził list, czekał na mnie w środku mandat albo podatek do zapłaty. Czasem dla odmiany jakieś pismo z sądu, rachunek telefoniczny albo prośba o stawienie się w urzędzie skarbowym. Rachunki w normie, te „dobre” przechodziły płynnie na biurko mojego ojca. Te „trudne” rachunki, gdzie ewidentnie widać było, że gadałam z chłopakiem 4 x po 87 minut w ciągu tygodnia, rachunki, które miały trzy cyfry – te widywałam na stole. I wpatrywałam się w kopertę z TPSA przez całą godzinę umoralniającej pogadanki ze strony rodziców. Uwarunkowałam się na negatywne emocje. Teraz, kiedy przychodzi list, albo (o zgrozo!) awizo – umieram ze strachu. Mózg został zaprogramowany. Kurtyna.
Podobnie drukarki i lata doświadczeń z podłym HP, który dano mi kiedyś gratis do aparatu fotograficznego. Nigdy nie udało mi się wydrukować na nim kartki prosto. Wymiana tuszu była kilkugodzinnym horrorem a komunikacja między komputerem a drukarką odbywała się w systemie okazyjnym i zależnym od Bóg-wie-czego. Teraz, kiedy w pracy udaje mi się wydrukować prostą kartkę – piszczę z radości. Mózg się dziwi. A serce raduje.
Gdzie w takich chwilach jest racjonalizm? Świadoma analiza danych? Proces uczenia się nowych doświadczeń? W mózgu.
Kiedy zdamy sobie sprawę z procesu, który wpłynął na nasze reakcje – łatwiej nam je kontrolować. „Acha” – myślę sobie patrząc na awizo na kuchennym stole – „To z pewnością PIT”. I z każdą kolejna kopertą w skrzynce pocztowej czuję, że serce mniej mi łopocze.
Podobnie jest z emocjami. Im lepiej zrozumiemy proces skąd one się biorą tym łatwiej będzie nam je kontrolować. Świetnie opowiada o tym Lisa Feldman Barret w Tedx You aren’t at the mercy of your emotions — your brain creates them. Obejrzyjcie. Koniecznie!
A jak już skończycie to zajrzyjcie jeszcze do książki Jak działa pamięć Hilde and Ylva Østby. Jest świetna. Prawie tak dobra jak Mózg rządzi. Twój niezastąpiony narządNordengen Kaji. Po lekturach wróćcie na bloga. Kolejny tekst już w piekarniku, rośnie, przypieka się smacznie i niebawem pojawi się na stronie.
Pozdrawiam,
O.


Skomentuj