Zmiana perspektywy

Zmiany dobrze robią na mózg. Czy to w domu czy w pracy. Wiedzieliście o tym? Że zwykłe przestawienie mebli  w domu może znacząco poprawić jakość życia? Tak samo w biurze – przearanżowanie środowiska pracy może poprawić efektywność i wydajność pracy.

Zawsze lubiłam przeprowadzki. Kiedyś w ciągu jednego roku przeprowadziłam się blisko cztery razy. Ciągle przestawiałam meble  w pokoju i nadal maniakalnie sprawdzam Pinterest w poszukiwaniu nowych aranżacji. Może to ekstrawersja, która szuka dla siebie uwolnienia, ale to też przemożne pragnienie kreatywności. Business Harvard Review wespół ze Słowackim i Nietzche’m (lata na filologii polskiej na zawsze odcisnęły piętno w moim systemie skojarzeń) ugruntowują we mnie przekonanie, że każda zmiana prowadzi do wyższej formy. I choć mówię tu jedynie o zmianie ustawienia biurka w robocie to ostatecznie zaskutkuje to zmianą sposobu myślenia.

Steve Jobs, guru czarnych golfów i przemysłu jabłkowego, projektując siedzibę główną Pixara, ulokował centrum sterowania wszechświatem (czyli łazienki) w atrium budynku. Po co? Otóż pewnie po to, żeby wszyscy pracownicy, ze swoimi nowymi krokomierzami od Apple, przemierzali dziennie tysiące kroków za potrzebą. Przy okazji, by nie siedzieli cały czas za biurkami i dbali tymsamym o kondycję układów sercowo-naczyniowych (oszczędność na heparynie i podnóżkach). Główny zamysł był jednak inny – Jobs chciał, by niejako zmusić załogę do przypadkowych spotkań na korytarzu. Tym sposobem introwertyczne IT natykało się na zadaniowy business, ekstrawertyczne zakupy i empatyczny HR. Wielkie umysły, które zazwyczaj nie miały ze sobą styczności, generowały tzw. „innovation spark”. Ich spotkania przynosiły świeżość myślenia i ułatwiały rozwiązywanie problemów. Wnosiły nową perspektywę na ich codzienne problemy w pracy.

Trochę faktów:

W bardzo znanej koreańskiej firmie, której nazwy nie można podać oficjalnie (eksperymenty społeczne rządzą się swoimi prawami) zespół marketingu podzielono na dwa pokoje. Na jednym  dużym open space upchnięto 9 drużyn, 3 pozostałe posadzono w drugim pokoju. Pomiędzy nimi było wspólne wejście. Ci, którzy pracowali w większym tłoku ostatecznie wyrobili 25% więcej kontraktów. Efekt nie leżał w kolaboracji, ale w innowacyjności. Profesor Synkee Lee (Carnegie Mellon University) mówi tu o przejściu od exploitation do exploration, co zaoowocowało (w końcu to Mellon University) nowymi pomysłami i 40%-ową podwyżką dziennego przychodu na osobę pracującą w open space. Ekspozycja na nowych ludzi podwyższyła kreatywność.

Dlatego, moim subiektywnym zdaniem, ekstrawertycy, którzy świetnie się socjalizują i ciągle zadają te swoje irytujące pytania (na pozór nie mające wiele wspólnego z robotą) mogą się stać głównym motorem pracy zespołowej. Jeśli więc siedzą w pracy daleko od was (bo ciągle gadają, puszczają muzę i chodzą gadając przez telefon) – natychmiast przesiądźcie się obok nich. Być może powiedzą w końcu coś ważnego, co otworzy wam umysł.

Podejrzewam, że właśnie tacy ludzie byli odpowiedzialni za stworzenie biurek z kółkami (Valve Corporation) by zwiększyć kreatywność zespołu. Wyobraźcie to sobie – przychodzicie do pracy i sobie myślicie: „A co tam, dzisiaj postawię sobie biurko koło ekspresu do kawy” – i suniesz przez swój open space w stronę wymarzonego miejsca. Co tydzień inna lokalizacja – spójnie z nastrojem. HubSpot robi randomizację miejsc pracy (moje, właśnie utworzone pojęcie autorskie) i losuje biurka pracownikom jak w Kole Fortuny – raz na kilka miesięcy. Inni wprowadzili ten system, może i twojej firmie się przysłuży.

Na koniec dodam tylko, że ten system bezkosztowego wzrostu kreatywności nie zawsze się sprawdzi. Działa dobrze na środowiska, gdzie konkuruje się w zakresie wiedzy czy innowacyjności (R&D, Marketing, Sales, Purchases depts. etc.). Tam, gdzie mamy na celu zachowanie produktywności – rotacja miejsc pracy nie jest do końca wskazana. Może znacząco zmniejszyć motywację, satysfakcję z pracy a nawet przynieść stres, a co za tym idzie konsekwencje zdrowotne.

U mnie w domu działa świetnie. Po zmianie umeblowania w dziecięcym pokoju moje smoki lepiej zarządzają swoim czasem i działają bardziej wydajnie. Odkryli na nowo swoje stare zabawki i używają ich w inny sposób. Przestawienie stołu w kuchni też przyniosło zmiany w systemie. A w pracy, cóż, dbam, by czasem siąść z innej strony biurka, kiedy szkolę lub uczę. Ciekawe, że pracownicy faktycznie mówią wtedy inaczej i o innych sprawach. Działa!

Pozdrawiam wtorkowo,

O.

*Business Harvard Review, double issue, march-april 2018: Why you should rotate office seating assignments.


Discover more from Na szlaku. Terapia i rozwój

Subscribe to get the latest posts sent to your email.

Skomentuj

Odkryj więcej z Na szlaku. Terapia i rozwój

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej